Logowanie

Tygodnik "Wprost" o hurtowniach komorniczych

WprostMożemy chyba napisać, że UDAŁO SIĘ! Od kilku miesięcy jako redakcja magazynu internetowego komornik.cc staramy się zwrócić uwagę polityków oraz opiniotwórczych mediów na patologiczne zjawisko hurtowni komorniczych.

W ostatnich tygodniach próbowaliśmy zainteresować sprawą kilka redakcji ogólnopolskich tygodników opinii. I udało się - we wczorajszym papierowym wydaniu Tygodnika Wprost opublikowany został obszerny artykuł poświęcony w całości zjawisku monopolizacji egzekucji sądowej oraz patologicznego charakteru kilkunastu komorników-hurtowników.

Autor artykułu Szymon Krawiec, już w podtytule zauważa, że "bogaci, nieskuteczni, opętani chęcią zysku najwięksi polscy komornicy mogą za kilka lat sami zniszczyć swój zawód". Autor wyraźnie także rozróżnia normalnych, powiatowych komorników od hurtowników zauważając, że tym pierwszym już teraz grozi widmo bankructwa.

Niezmiernie istotne jest także jednoznaczne stanowisko resortu w kwestii hurtowni, bo jak czytamy w artykule Ministerstwo Sprawiedliwości przyznaje, że jeden komornik, mający nawet do pomocy zatrudnionych w jego kancelarii asesorów i aplikantów komorniczych, nie jest w stanie skutecznie i sprawnie, w rozsądnym czasie, wyegzekwować należnego wierzycielowi świadczenia. „Tak znaczna koncentracja spraw prowadzi do nieprawidłowości wielu postępowań egzekucyjnych prowadzonych przez komorników funkcjonujących w największych kancelariach, z których prawie wszystkie współpracują z masowymi wierzycielami, a skuteczność w nich jest najniższa" - czytamy w wyjaśnieniach, jakie otrzymaliśmy z MS.

Już dzisiaj największy komornik-hurtownik w Polsce Jacek Bogiel stwierdza w  artykule Wprost, że wyliczone przez Ministerstwo Sprawiedliwości statystyki dotyczące katastrofalnej 12,4% skuteczności hurtowni są błędne. Czy jak hurtownicy nie zaczną wyliczać skuteczności "po swojemu" nie okaże się czasem, że nic się nie zmieni?

Artykuł podejmuje także wątek wątpliwej prawnie praktyki, współpracujących z hurtowniami komorniczymi, firm windykacyjnych oraz korporacji gospodarczych zauważając, że niektórym firmom windykacyjnym nie opłaca się odzyskiwać długów. Windykator z wyrokiem sądowym idzie do komornika, żeby ten wszczął egzekucję. Komornik sprawdza w ZUS, czy dłużnik pracuje. Okazuje się, że jest bezrobotny. Sprawdza konto bankowe. Tam też pudło. Nie ma więc skąd ściągnąć pieniędzy. Sprawę umarza. Dług z kwitkiem o bezskutecznej egzekucji znowu trafia do firmy windykacyjnej, która odsprzedaje go spółce córce. Ta znowu zgłasza sprawę do komornika, który po raz kolejny stwierdza, że dłużnik pieniędzy nie ma. I tak bez końca . Rok w rok firma windykacyjna nieodzyskany dług może sobie wrzucać w koszty. Zmniejsza się jej dochód i podatek do zapłaty. Windykatorzy, zamiast odzyskać kilkaset złotych długu za pierwszym strzałem, wolą latami przeciągać sprawy, żeby wyrobić jak największe koszty - tłumaczy mi mechanizm działania jeden z pomorskich komorników sądowych.

Co chyba najważniejsze autor artykułu zauważa także, sygnalizowany od dawna przez naszą redakcję problem możliwości obejścia przez hurtownie progów skutecznościowych proponowanych w projecie z druku sejmowego nr 2516: Problem w tym, czy nowo powstałe prawo nie jest po raz kolejny dziurawe. Już dzisiaj można z łatwością obejść przepis zabraniający przyjmowania kolejnych spraw, jeśli ma się półroczne zaległości. - Wystarczy sfałszować statystykę w komputerze. Komornik zaznacza sobie, że sprawę załatwił. Jaka kontrola będzie badała setki tysięcy spraw jedna po drugiej, czy tak rzeczywiście było? - mówi bez ogródek osoba ze środowiska prawniczego. Mniejsi komornicy obawiają się też, że nowelizacja może być przed głosowaniem modelowana pod presją hurtowniczego lobby.

Już dzisiaj największy komornik-hurtownik w Polsce Jacek Bogiel stwierdza w artykule Wprost, że wyliczone przez Ministerstwo Sprawiedliwości statystyki dotyczące katastrofalnej 12,4% skuteczności hurtowni są błędne. Czy jak hurtownicy nie zaczną wyliczać skuteczności "po swojemu" nie okaże się czasem, że nic się nie zmieni? Nikt nie będzie w stanie sprawdzić prawidłowości takiego wyliczenia, bo trzeba by do takiej hurtowni wysłać na kontrolę połowę pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości. Jeden sędzia-wizytator jest bez szans.

Wprowadzenie maksymalnego rocznego progu spraw egzekucyjnych przez komornika rozwiązało by ten problem raz na zawsze. Tego bowiem nie da się wyliczyć "po swojemu". Naprawdę warto przeczytać cały artykuł. Polecamy!

Link do całego artykułu we Wprost tutaj.