Logowanie

Komentarze, opinie

Byliśmy na pierwszym posiedzeniu podkomisji w sprawie hurtowni

Dreamstime.comW miniony wtorek, 16 grudnia br., miało miejsce pierwsze posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (druk nr 2516).

W posiedzeniu obok członków podkomisji pod przewodnictwem Roberta Kropiwnickiego brali udział, m.in.:

- poseł reprezentant grupy posłów PO inicjatorów projektu 2516 posłanka Ligia Krajewska,

- Wiceminister Sprawiedliwości Jerzy Kozdroń,

- Dyrektor Wydziału ds. komorników sądowych przy Departamencie sądów, organizacji i analiz wymiaru sprawiedliwości Ministerstwa Sprawiedliwości Rafał Reiwer,

- przedstawiciele Krajowej Rady Komorniczej: Prezes KRK Rafał Fronczek, Wiceprezes KRK Tomasz Piłat,

- liczni przedstawiciele tzw. wierzycieli masowych: Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce, Konfederacji Lewiatan, Polskiego Związku Windykacji, Związku Banków Polskich oraz firmy windykacyjnej Kruk S.A.,

- nasz przedstawiciel czyli redaktor naczelny obywatelskiego portalu internetowego komornik.cc Krzysztof Kowalewski.

Co należy podkreślić i co jest bardzo cenne, przewodniczący podkomisji, w trosce o przejrzystość i pluralizm procesu legislacyjnego, przyjął formę posiedzenia z szeroką dyskusją dopuszczając do głosu wszystkich uczestników posiedzenia. Dzięki temu także my, jako redakcja, mieliśmy możliwość przedstawienia zarówno naszego bardzo krytycznego stosunku do zjawiska patologii hurtowni komorniczych jak i ponownego wyartykułowania pomysłu dotyczącego wprowadzenia maksymalnego rocznego progu wpływu spraw egzekucyjnych.

Posiedzenie miało dość burzliwy przebieg. Od samego początku dyskusji zarysowały się dwie wyraźne strony debaty: z jednej strony wspierająca projekt strona rządowa, poselska i społeczna z drugiej strony głos licznie reprezentowanych wierzycieli masowych krytykujących projekt likwidacji hurtowni komorniczych.

Przedstawiciele wierzycieli masowych podnosili argument rzekomej niekonstytucyjności projektowanych zmian, krytykowali projekt pod kątem jego celowości, a także poddawali w wątpliwość zbadaną przez departament analiz wymiaru sprawiedliwości MS bardzo niską skuteczność hurtowni komorniczych.

Co wydaje się szczególnie ważne, chyba po raz pierwszy zarówno przedstawiciele rządu jak i parlamentu dostrzegli i wyraźnie wyartykułowali znaczenie dostępu obywatela do normalnego, powiatowego komornika.

W trakcie posiedzenia padło wiele istotnych argumentów. Zarówno Minister Jerzy Kozdroń, przewodniczący Robert Kropiwnicki jak i Dyrektor Rafał Reiwer wyrazili wiele kluczowych dla dyskusji opinii. Trzeba podkreślić, że koncepcja wprowadzenia maksymalnego rocznego progu spraw, której wprowadzenie do projektu publicznie postulujemy od czerwca br. uzyskała wyraźną akceptację zarówno członków komisji, jak i przychylność przedstawicieli MS. Kształt tego prawnego zabezpieczenia przed zjawiskiem hurtowni komorniczych będzie szczegółowo analizowany na następnym posiedzeniu podkomisji w styczniu. Obiecujemy, że nie zabraknie na nim także naszej redakcji.

Nasza aktywność nie ustanie tym bardziej, że wyraźnie widoczna jest potrzeba istnienia w przestrzeni dyskusji publicznej o prawie obywatelskiego punktu widzenia z perspektywy drobnego, detalicznego wierzyciela czy dłużnika, choćby jako przeciwwaga dla silnych lobby gospodarczych i finansowych. Co szczególnie krzepiące, widać także wyraźnie, że zarówno władza ustawodawcza jak i wykonawcza chce i potrafi słuchać nawet tych najmniejszych i najsłabszych.

Relacja wideo z całego posiedzenia dostępna na stronach sejmowych pod adresem: kliknij tutaj.

Warto zobaczyć! Krzysztof Kowalewski zabiera głos o godzinie 11:25 oraz 12:09.

Piotr Gładki

Piotr Gładki

redakcja komornik.cc

Niezawisłość komornika-hurtownika

Dreamstime.comIstnienie komorników-hurtowników może budzić wątpliwości także w kwestii ich niezawisłości. Co bowiem oczywiste i co sami hurtownicy zresztą przyznają, główną kategorią wierzycieli kierującą do nich swoje sprawy są ogromne firmy windykacyjne oraz firmy o charakterze korporacyjnym.

O powodzeniu lub kondycji ekonomiczej komornika-hurtownika decyduje więc kilka, a niekiedy nawet jedna, ogromna firma windykacyjna, która zdecydowała się masowo skierować czasami setki tysięcy wyroków sądowych właśnie do niego.

Jak dowodzi analiza Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości poświęcona projektowi z druku sejmowego nr 1842, komornicy prowadzący największe kancelarie w Polsce mogą osiągać wynagrodzenie nawet kilkunastu milionów złotych rocznie brutto. Trudno nie mieć wątpliwości w ocenie niezawisłości takiego komornika, jako części wymiaru sprawiedliwości, jeśli o jego ogromnym wynagrodzeniu mogą decydować pojedynczy wierzyciele. Utrata przez komornika-hurtownika takiego "klienta" to często nie tylko utrata wysokich dochodów, ale także ewentualna dotkliwa strata związana z koniecznością restrukturyzacji kancelarii, w której komornik w celu obsłużenia setek tysięcy spraw zatrudniał setki pracowników. Tak silna zależność ekonomiczna organu państwa, od pojedynczych ogromnych podmiotów gospodarczych, powinna budzić wątpliwości także ustawodawcy.

Dodatkową obawę budzą widoczne nawet dla nieprofesjonalnego oka zjawiska związane ze współpracą hurtowni komorniczych z korporacjami - standardem jest na przykład "outsourcing" do wybranej kancelarii-hurtowni pewnych form przynależnych przedsądowej windykacji, np. telemarketingu windykacyjnego, czy agresywnej, perswazyjnej korespondencji listowej. W tej chwili w praktyce te funkcje często pełnią hurtownie-komornicze, czyli niestety państwo polskie. Z całą pewnością traci na tym wizerunek i powaga państwa.

Postulowany przez wielu filozofów politycznych, ekonomistów i politologów rozdział państwa od korporacji to z pewnością współczesne wyzwanie dla każdej demokracji, także demokracji w Polsce. I zjawisko pojawienia się hurtowni komorniczych, w której jeden komornik realizuje przymus państwowy wobec setek tysięcy obywateli na rzecz jednej lub kilku organizacji gospodarczych, jest z pewnością przejawem takiego niewłaściwego związku państwa i korporacji.

Piotr Gładki

Piotr Gładki

redakcja komornik.cc

Jak wynagradzać komorników

Dreamstime.comWłaśnie pojawiła się w mediach elektronicznych informacja o wysokich wynagrodzeniach komorników sądowych. Podstawą wiadomości jest opracowanie Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, które właśnie obiegło media.

Niestety dane o zarobkach komorników zawarte w tym opracowaniu Instytutu to dane z 2012 roku. Zarobki komorników Anno Domini 2014 nie mają już w nimi nic wspólnego. Autor opracowania jakby zapomniał, że w ubiegłym roku zawód komornika sądowego ustawą deregulacyjną został praktycznie uwolniony. Profesja ta przeżyła więc w ubiegłym roku krótki i burzliwy okres popularności. W ciągu roku stan komorniczy powiększył się o 30%. Jednocześnie wpływ spraw egzekucyjnych spadł o około 15%. Dzisiaj już nikt raczej się nie pcha się do zawodu komornika. Z wielotysięcznej armii prawników uprawnionych do powołania na komornika w ciągu ostatnich sześciu miesięcy na podjęcie tej pracy zdecydowało się jedynie kilkudziesięciu.

Część zaś młodych prawników, którzy w trakcie ubiegłorocznej fali deregulacyjnego entuzjazmu postanowiło zostać komornikami, dzisiaj po kilkunastu miesiącach pracy w tym zawodzie z przyczyn ekonomicznych rezygnuje z prowadzenia kancelarii. Wolą wrócić do swoich wcześniejszych, jak się okazuje już dzisiaj, bardziej opłacalnych profesji prawniczych.

Oczywiście w każdym zawodzie, w tym także w zawodach zaliczanych do twardych funkcji państwa jak policja, wojsko czy sądy poszukuje się sposobów na obniżenie kosztów czy podwyższenie wydajności pracy funkcjonariuszy i urzędów państwowych. Sposoby te są uzależnione od specyfiki danego zawodu i urzędu. Granicą takich poszukiwań zawsze jednak powinna być zasada praworządności. Nie ma tu więc jednego, optymalnego sposobu.

Trudno na przykład wyobrazić sobie, żeby sędziów wynagradzać od ilości zasądzonych spraw czy policjantom drogówki płacić marżę od pobranych mandatów. Nie oznacza to jednak, że sędziowie są zupełnie wolni od jakiejkolwiek rywalizacji między sobą czy wolni od ocen wpływających na przebieg ich kariery, a policjanci drogówki nie są rozliczani ze swojej aktywności na drogach. Oczywiście są. Kwestie te są jednak zawsze delikatne i wymagają poważnego namysłu oraz wypracowywania odpowiednich standardów. Granica pomiędzy efektywnością, a nadużywaniem władzy nad obywatelem bywa bowiem bardzo cienka.

W przypadku egzekucji sądowej i komorników sądowych takim sprawdzonym mechanizmem optymalizującym ich działanie była ustawa o komornikach sądowych i egzekucji z 1997 roku. Ustawa pozostawiała nadzór sądu nad prowadzoną egzekucją sądową, wprowadziła zasadę samofinansowania się kancelarii i komorników z opłat egzekucyjnych oraz elementy pewnego rozsądnie rozumianego współzawodnictwa ekonomicznego pomiędzy komornikami. To systemowe rozwiązanie przez długi czas przynosiło dobre rezultaty i można powiedzieć, że stało się sprawdzonym standardem.

Dzisiaj jednak, po kilkudziesięciu nowelizacjach ustawy o komornikach, zawsze pogarszających finansowanie egzekucji sądowej, współzawodnictwo ekonomiczne komorników zaczyna przybierać już formę zaciętej, bezpardonowej walki o fizyczne przetrwanie na rynku. A jak wiadomo przetrwają najsilniejszych, najsprytniejszych i najbardziej "innowacyjni ".

Sam nie wiem co gorsze.

 

Krzysztof Kowalewski

Krzysztof Kowalewski

Redaktor naczelny komornik.cc

Artykuł dostępny także na platformie blogowej www.salon24.pl - tutaj

Wolny wybór komornika po omacku

Dreamstime.comW obecnym stanie prawnym wolny wybór komornika przez wierzyciela to niestety całkowita iluzja. W praktyce nikt nie jest w stanie uzyskać wiarygodnej, obiektywnej wiedzy o jakości pracy poszczególnych komorników, czyli np. skuteczności komornika. Zwykły, detaliczny wierzyciel nie ma np. pojęcia o tym, który komornik jest niskoskuteczną hurtownią, a który normalnym skutecznym komornikiem.

Ustawa o komornikach sądowych i egzekucji z dnia 29 sierpnia 1997 r. wprowadziła szczególny status komornika sądowego polegający na tym, iż z jednej strony komornik jest funkcjonariuszem państwa, który posługując się przymusem państwowym wykonuje wyroki sądowe, z drugiej zaś samofinansuje swoją działalność oraz uzyskuje dochód własny z opłat egzekucyjnych pobieranych w sprawach kierowanych do niego dobrowolnie przez wierzycieli. Cała więc konstrukcja obecnego statusu zawodu komornika sądowego, oparta jest na uzasadnionym przekonaniu ustawodawcy o pozytywnym wpływie regulowanego współzawodnictwa ekonomicznego pomiędzy komornikami na jakość wykonywania wyroków sądowych, rozumianą zarówno jako skuteczność, jak i praworządność.

Podstawowym mechanizmem zaś tego współzawodnictwa jest prawo wolnego wyboru komornika przez wierzyciela. To od decyzji wierzycieli o wyborze tego lub innego komornika, w intencji ustawodawcy, powinien teoretycznie zależeć ekonomiczny rozwój komorników.

Jednak zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy, nie dysponują żadnymi, nawet bardzo syntetycznymi, dostępnymi, urzędowymi źródłami obiektywnej informacji na temat jakości pracy poszczególnych komorników sądowych. Sami jako Redakcja dziesiątki razy spotykaliśmy się z pytaniami od czytelników i od naszych kontrahentów z pytaniem, którzy komornicy są dobrzy, którzy są skuteczni? Poza ogólną wskazówką, żeby unikali hurtowni komorniczych, nawet nasza Redakcja - związana przecież z egzekucją sądową od ponad 20 lat - nie była i nie jest w stanie udzielić żadnej innej obiektywnej, pewnej informacji.

Taki stan rzeczy nie przeszkadza jedynie wierzycielom masowym (korporacjom gospodarczym oraz ogromnym firmom windykacyjnym), które obracając setkami tysięcy spraw egzekucyjnych rocznie dysponują tak ogromną pokusą ekonomiczną wobec każdego komornika, że w praktyce mogą, w pewnych obszarach dowolnie kształtować sposób działania takiej wybranej przez siebie kancelarii. Standardem jest na przykład "outsourcing" do wybranej kancelarii pewnych form przynależnych windykacji, np. telemarketingu windykacyjnego, czy agresywnej, perswazyjnej korespondencji listowej. Na podkreślenie zasługuje także fakt, że dla ogromnych firm windykacyjnych stan, w którym detaliczny wierzyciel nie jest w stanie dokonać samodzielnego, racjonalnego, opartego na wiedzy, wyboru komornika jest wręcz korzystny - taki wierzyciel w naturalny sposób staje się bowiem klientem firmy windykacyjnej.

Zwykły wierzyciel chcąc samodzielnie skierować sprawę do komornika jest skazany na przysłowiowe "informacje z ulicy". Źródłem informacji o jakości pracy komorników są więc najczęściej znajomi, media oraz anonimowe wpisy na branżowych forach i portalach internetowych. Co gorsza, taki sposób podejmowania decyzji przez wierzycieli premiuje oczywiście ogromne i najmniej skuteczne hurtownie komornicze. Szansa bowiem, że coś słyszeliśmy lub znajdziemy jakąś informacje w Internecie o komorniku prowadzącym 250 tysięcy spraw rocznie jest przecież nawet stukrotnie większa niż szansa, że słyszeliśmy o normalnej kancelarii prowadzącej 2500 czy 5000 spraw rocznie.

Taką intuicję potwierdza statystyka. Jak pokazują badania statystyczne zaprezentowane przez resort sprawiedliwości oraz samorząd komorniczy w trakcie konferencji naukowej na Uniwersytecie Gdańskim w maju br. wzrost wielkości kancelarii mierzony wpływem spraw, nie jest determinowany ani większą skutecznością, ani żadnym innym parametrem jakościowym pracy kancelarii. Widać natomiast wyraźnie tendencję wręcz odwrotną. Jedenaście bardzo niskoskutecznych wielkich hurtowni komorniczych, których roczny wpływ spraw przekracza 50000 spraw rocznie, stają się z roku na rok coraz większe i przejmują coraz większy odsetek spraw, natomiast kancelarie średnie o wielkości wpływu pomiędzy 2000 a 5000 spraw rocznie - według badań analityków Ministerstwa Sprawiedliwości najbardziej skuteczne - z roku na rok maleją.

Zestawienie mogłyby mieć przecież charakter syntetyczny, jedynie kategoryzujący kancelarie, tak żeby publikowane dane, np. o skuteczności kancelarii nie zamieniły funkcjonariuszy publicznych realizujących przymus państwowy w uczestników przysłowiowego wyścigu szczurów... którzy za wszelką cenę będą gonić za każdym dodatkowym punktem statystycznej skuteczności.

Brak publikacji informacji - choćby bardzo syntetycznej - o jakości działania poszczególnych komorników sądowych dziwi zwłaszcza w kontekście tego, że zarówno sądy apelacyjne, jak i Ministerstwo Sprawiedliwości dysponuje bardzo szczegółowymi rocznymi sprawozdaniami statystycznymi z pracy kancelarii uzyskiwanymi od kancelarii w ramach art. 66 u.k.s.e. Wystarczyłaby więc drobna korekta tego artykułu zobowiązująca, np. resort sprawiedliwości do publikacji zestawienia z takich sprawozdań, żeby urealnić "wolność" wyboru wierzyciela. Zestawienie mogłyby mieć przecież charakter syntetyczny, jedynie kategoryzujący kancelarie, tak żeby publikowane dane, np. o skuteczności kancelarii nie zamieniły funkcjonariuszy publicznych realizujących przymus państwowy w uczestników przysłowiowego wyścigu szczurów... którzy za wszelką cenę będą gonić za każdym dodatkowym punktem statystycznej skuteczności.

Obecny stan iluzoryczności wyboru komornika wydaje się jednak najgorszym z możliwych.

Maciej Mański

Maciej Mański

Redakcja komornik.cc

"NIE" dla hurtowni komorniczych

Dreamstime.comW czerwcu do Sejmu trafił projekt ustawy posłów Platformy Obywatelskiej o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji zmieniający artykuł 8 (Druk sejmowy nr 2516), który określa zasady dystrybucji spraw egzekucyjnych do komorników z tzw. wolnego wyboru. Wkrótce odbędzie się pierwsze czytanie tego projektu.

Nowelizacja, zdaniem grupy posłów inicjatorów projektu, powinna zapobiegać obserwowanej przez ostatnie lata coraz większej koncentracji wpływu spraw egzekucyjnych powodującej obniżanie skuteczności egzekucji.

Po raz pierwszy więc w historii zmian legislacyjnych po 2002 roku - kiedy wprowadzono warunek dotyczący 6 miesięcznej zaległości - ustawodawca podejmuje problem patologicznych, bardzo niskoskutecznych, tzw. hurtowni komorniczych czyli ogromnych kancelarii, których roczny wpływ spraw przekracza 50 i więcej tysięcy rocznie. W tym kontekście projekt należy ocenić bardzo pozytywnie.

W krajobrazie kancelarii komorniczych Polski hurtownie jawią się jak biblijny Goliat przy Dawidzie - 99% kancelarii w Polsce to kancelarie kilku, kilkunasto osobowe mieszczące się w dwóch, trzech pokojach biurowych. Hurtownie komornicze przypominają raczej wielkie call center lub parkiety giełd towarowych.

Z drugiej strony projekt budzi wiele wątpliwości, przede wszystkim w zakresie założonych progów (np. progów skuteczności 35% i 40%, przy średniej na dzień dzisiejszy 22%). O ile więc wcześniej przez wiele lat ustawodawca w ogóle nie widział problemu hurtowni komorniczych, teraz zjawisko to zdefiniował jak się wydaje zdecydowanie za szeroko.

Wykryty przez naszą redakcję szkolny, aczkolwiek fundamentalny błąd (patrz: tutaj) musi niestety budzić zastrzeżenia co do jakości całego modelu matematycznego tej zmiany. Przy błędnych wyliczeniach lub nierealnych założeniach zmiana może bowiem doprowadzić do likwidacji nie tylko patologicznych hurtowni, ale także do prawdziwej hekatomby w funkcjonowaniu egzekucji sądowej w ogóle. Może okazać się, że setki dotychczas bardzo dobrych kancelarii przestanie mieć możliwość przyjmowania spraw egzekucyjnych i zamiast rozwiązać problem bardzo niskoskutecznych hurtowni komorniczych zostaną przy okazji zniszczone dziesiątki, jeśli nie setki bardzo dobrych i skutecznych średnich co do wielkości kancelarii. Do tej sprawy, po uzyskaniu niezbędnego materiału statystycznego i jego opracowaniu, na pewno wkrótce wrócimy.

Wracając do kwestii hurtowni komorniczych koncentrujących z roku na rok coraz większy odsetek spraw należy zauważyć, ze zjawisko trwa od wielu lat. W 2013 roku kilkunastu komorników prowadzących hurtownie komornicze przyjęło w ubiegłym roku 1,1 mln spraw egzekucyjnych co stanowiło prawie 23% całego ogólnopolskiego wpływu. W tym roku ten odsetek będzie prawdopodobnie jeszcze większy i może sięgnąć nawet 30%.

Na dzień dzisiejszy komorników w Polsce jest 1300. Przeciętna roczna wielkość wpływu normalnej kancelarii komorniczej to od 2 do 8 tysięcy spraw egzekucyjnych. Przeciętna roczna wielkość wpływu hurtownika to nawet 100 tysięcy spraw!

W krajobrazie kancelarii komorniczych Polski hurtownie jawią się jak biblijny Goliat przy Dawidzie - 99% kancelarii w Polsce to kancelarie kilku, kilkunasto osobowe mieszczące się w dwóch, trzech pokojach biurowych. Hurtownie komornicze przypominają raczej wielkie call center lub parkiety giełd towarowych.

Według Ministerstwa Sprawiedliwości (dane z majowej Konferencji na UG) średnia skuteczność hurtowni komorniczych to jedynie około 12,5%. Tutaj właśnie projektodawcy zmiany upatrują głównego problemu związanego z hurtowniami. W naszej ocenie problem jest znacznie głębszy i dotyczy samej istoty hurtowni komorniczej.

Największy hurtownik osiągał wpływ nawet ponad 300 tysięcy spraw rocznie. Jak jeden człowiek może odpowiadać za prawidłowe stosowanie powierzonego mu prawa do stosowania przymusu wobec obywatela w 100, 200 czy nawet 300 tysiącach spraw w ciągu roku! Odpowiedź jest oczywista. Nie może. Jest to fizycznie niemożliwe. A jakikolwiek nadzór merytoryczny nad prowadzonymi sprawami  jest fikcją.

Hurtownia komornicza zatrudnia od 100 do 150 pracowników. W większości ci pracownicy to osoby zajmujące się jedynie obsługą teleinformatyczną w kancelarii. Trzeba sobie bowiem zdawać sprawę, że hurtownie prowadzą egzekucje wirtualne czyli tylko i wyłącznie zza klawiatury komputera. Egzekucje te prowadzone są w praktyce przez jednego ze stu czy stu pięćdziesięciu słabo wykwalifikowanych, łatwych do wymiany - jak w call center - pracowników hurtowni. Praca zaś tych pracowników nadzorowana jest przez systemy informatyczne kancelarii.

Największy hurtownik z Warszawy wg danych z Ministerstwa Sprawiedliwości (dane z Konferencji na UG, referat Rafała Reiwer) osiągał wpływ nawet ponad 300 tysięcy spraw rocznie. Rodzi się więc pytanie: jak jeden człowiek, któremu państwo polskie powierzyło część swojego imperium pozwalając mu na stosowanie często dotkliwego przymusu wobec obywatela może to robić rzetelnie prowadząc 100, 200 czy nawet 300 tysięcy spraw w ciągu roku! Odpowiedź jest oczywista. Nie może. Jest to fizycznie niemożliwe. Jakikolwiek nadzór merytoryczny nad prowadzonymi sprawami czy uczestniczenie w czynnościach komorniczych jest fikcją.

W skrajnym kontraście do hurtowni pozostaje 99% pozostałych kancelarii komorniczych w Polsce. W obrazie egzekucji sądowej Anno Domini 2014 całkiem duży odsetek kancelarii to już kancelarie jedno, dwu i trzy osobowe. Do tego po uwolnieniu w ramach ustawy deregulacyjnej zawodu komornika sądowego w ubiegłym roku pojawiło się zjawisko do tej pory nieznane - coraz częściej pojawiają się komornicy, którzy z trudem wiążą przysłowiowy koniec z końcem i poważnie rozważają zmianę zawodu. Pierwsze zauważyły to niektóre uczelnie wyższe i w kilku regionach kraju organizują dodatkowe kierunki studiów uzupełniających właśnie z myślą o komornikach, np. Wyższa Szkoła Administracji i Biznesu w Gdyni ze swoimi studiami uzupełniającymi cieszy się ogromnym powodzeniem wśród komorników apelacji gdańskiej.

W polskim systemie prawnym, w trosce o prawa obywatelskie, obowiązuje model egzekucji sądowej o charakterze osobistym - prowadzonym właśnie osobiście przez komornika. Imperium państwa zostało złożone w jego i tylko w jego ręce. To podstawowy gwarant praworządności egzekucji sądowej wobec obywatela, a zwłaszcza dłużnika. Niedopuszczalne jest więc jak to się dzieje w hurtowniach komorniczych ograniczenie roli komornika (na wzór dyrektora czy prezesa sądu) jedynie do roli "prezesa kancelarii", który zajmuje się kierowaniem pracą kancelarii, rekrutacją, procedurami, kontrolą systemów informatycznych czy pozyskiwaniem intratnych hurtowych wierzycieli.

Coraz więcej młodych prawników, którzy w trakcie ubiegłorocznej fali deregulacyjnego entuzjazmu postanowiło zostać komornikami dzisiaj po kilkunastu miesiącach pracy w tym zawodzie z przyczyn ekonomicznych rezygnuje z prowadzenia kancelarii. Wolą wrócić do swoich wcześniejszych, jak się okazuje już dzisiaj, bardziej opłacalnych profesji prawniczych. Notowane jeszcze dwa, trzy lata temu wysokie dochody komorników dziś po kilkunastu miesiącach od wejściu w życie ustawy deregulacyjnej i związanym z tym ubiegłorocznym wzrostem liczby komorników o 30% są już w większości tylko wspomnieniem. Wskazują na to także zachowania rynkowe ogromnej już dzisiaj wielotysięcznej armii prawników, którzy są uprawnieni do tego, żeby praktycznie z dnia na dzień zostać komornikami w wybranych przez siebie rewirach. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy na podjęcie pracy komornika sądowego zdecydowało się jednak jedynie kilkudziesięciu z nich.

Zjawisko systematycznego wzrostu hurtowni kosztem zmniejszania się normalnych kancelarii komorniczych jest doskonałą ilustracją tego, co wie każdy ekonomista - całkowicie wolny rynek w każdej branży wymusza systematyczną koncentrację kapitału i zasobów by w końcu doprowadzić do pozostania na rynku tylko kilku najpotężniejszych graczy - zjawisko to w gospodarce rynkowej, czyli dobrowolnej wymianie towarowo-pieniężnej pomiędzy wolnymi obywatelami, jest zazwyczaj pożądane i cenne. Jednak egzekucja sądowa nie jest i nie może być obszarem działania tak rozumianego wolnego rynku. Egzekucja sądowa to część imperium państwa w ramach którego poprzez stosowanie przymusu państwowego państwo rękami komorników i sądów wykonuje wyroki sądowe.

Kwestią kluczową w rozważaniach o patologicznym charakterze hurtowni komorniczych nie jest więc jedynie ich niska skuteczność. Kwestią kluczową jest przede wszystkim to, iż w polskim systemie prawnym, w trosce o prawa obywatelskie, obowiązuje model egzekucji sądowej o charakterze osobistym - prowadzonym właśnie osobiście przez komornika. Przypomnijmy, że asesorowi i aplikantowi komorniczemu nie przysługuje z urzędu status funkcjonariusza publicznego, przysługuje on tylko komornikowi sądowemu. Organem egzekucyjnym nie jest kancelaria komornicza, jest nim zawsze konkretny z imienia i nazwiska komornik - imperium państwa zostało złożone w jego i tylko w jego ręce. To podstawowy gwarant praworządności egzekucji sądowej wobec obywatela, a zwłaszcza dłużnika.

Niedopuszczalne jest więc jak to się dzieje w hurtowniach komorniczych ograniczenie roli komornika (na wzór dyrektora czy prezesa sądu) jedynie do roli "prezesa kancelarii", który zajmuje się kierowaniem pracą kancelarii, rekrutacją, procedurami, kontrolą systemów informatycznych czy pozyskiwaniem intratnych hurtowych wierzycieli.

Komornik sądowy w polskim systemie prawnym to ktoś kto powinien osobiście prowadzić egzekucję sądową - to on więc powinien osobiście badać prawomocność tytułu egzekucyjnego, wykonywać ważne czynności terenowe, przeprowadzać eksmisje, licytacje, spotykać się osobiście ze stronami postępowania egzekucyjnego. Bezpośredni, osobisty udział komornika jest dla obywatela gwarantem, że egzekucja zostanie wykonana praworządnie i rzetelnie. Tym gwarantem jest bezpośrednio i osobiście sam komornik. Nie asesor, nie aplikant komorniczy, a tym bardziej nie pracownik po szkoleniu z telemarketingu windykacyjnego.

Chyba nie trzeba specjalnie uzasadniać dlaczego jeden człowiek nie ma fizycznej możliwości realizacji powyższych zadań w 100 tysiącach spraw rocznie.

Krzysztof Kowalewski

Krzysztof Kowalewski

Redaktor naczelny komornik.cc